Informacja

Pragnę poinformować zarówno osoby pragnące dołączyć do bloga, jak i obecnych członków, że akcja bloga nie rozgrywa się w czasach współczesnych. Czasy panujące w 79. roku Ery Zmian odpowiadają mniej więcej ziemskiemu średniowieczu. Proszę o tym pamiętać przy wypełnianiu formularzy i pisaniu opowiadań.
Dziękuję.

niedziela, 3 stycznia 2016

Opowiadanie Carrowa

(ciąg dalszy opowiadania Niamh)

Słońce wschodziło, budząc tym las. Ciemny ogier kłusował między drzewami, w powietrzu unosił się wilgotny zapach rosy. Koń powoli przyśpieszał, jakby coś go spłoszyło. Biegł teraz polaną na, której końcu zmienił się w człowieka. Ciemnowłosy obejrzał się czy wszystko ma na sobie, ubrał płaszcz i ruszy do pobliskiego młyna, gdzie pracował. Jednak przejście tego kawałka zajęło mu trochę więcej czasu niż przypuszczał.
- Przepraszam za spóźnienie - krzykną otwierając drzwi.
- A, nasz pan spóźnialski - krzyknął młynarz – Jaka była umowa?
- Pracuje tu dopóki nie spóźnię się dwa razy.- powiedziałem.
- No właśnie, a to był drugi raz. Bardzo mi przykro ale będę cie prosił o wyjście.
- Proszę o jeszcze jedną szansę.- zaczął chłopak
- Miałeś ją. Proszę wyjdź. - powiedział młynarz.
- A więc do widzenia - wyszedł rozzłoszczony.
Pobiegł w las.  Nie oglądając się za siebie. Po chwili przystanął, oddychając ciężko. Usiadł na ziemi i zaczął mówić do siebie.
- Spokojnie, oddychaj, nie przemienisz się. Poskrom to dasz rade.
Siedział tak borykając się z emocjami. Kiedy mu przeszło po niewiadomo jakim czasie, ruszył do gospody. Usiadł przy barze. Często tu przebywał, więc znał i lubił barmana.
Był to starszy człowiek, o lekkim zaroście i ojcowskim spojrzeniu.
- Witaj Carrow. Co cię tak wcześnie sprowadza? - zapytał choć pewnie domyślał się powodu.
- Młynarz mnie wylał, nie wiesz może czy ktoś nie szuka pracownika? - zapytał chłopak.
- Szkoda, lubiłeś tę prace. Co do twojego pytania. Nie o uszy mi się nie obiło by ktoś szukał- odparł - ,ale wiesz możesz mi pomóc na polu, może nie dostaniesz dużej zapłaty ,ale zawsze to coś.
- Oczywiście, dziękuje.- odparł młodzieniec z entuzjazmem - Co mam zrobić?
- Powyrywać wszystkie chwasty które zostały po zimie. - odpowiedział starzec podając mu łopatę opartą o ścianę.
- Dobrze zabieram się do pracy- odpowiedział - Do widzenia. - dodał w drzwiach i ruszył na pole.
Trochę mu to zajmie gdyż tego roku zima nie była taka sroga i chwasty mało ucierpiały. Zajął się pracą i nawet nie zauważył że zbliżają się ku niemu dwie osoby.
- Witaj! - usłyszał nagle dwa głosy obok siebie. Kobiecy i męski
- Carrow. Prawd ? - zapytał mężczyzna stojący przy kobiecie
- Tak z kim mam przyjemność?- spytał
- Na imię mi Niamh a on - wskazała na chłopaka - nazywa się Corvus.
- Miło  cię poznać - odezwał się chłopak
- No mi was też miło poznać. - odparł chłopak. - właściwie to koniec na dziś. Przejdziemy się ? - zapytał
- Jasne czemu nie. - odparli oboje ochoczo.
- Długo tu mieszkasz? - zapytała Niamah.
- No już trochę czasu tu jestem. - odparłem
- Mieszkasz sam? - zapytała
- Tak. Mieszkam sam. - odparłem już troszkę poirytowany.
- Dlaczego?- zapytała
-  Ciekawska jesteś. – powiedział po czy odparł -To nie jest takie proste do opowiedzenia.
- Rozumiemy - wtrącił się chłopak - powiesz kiedy indziej.
Szli chwile przez las w milczeniu. Carrow  wpadł na głupi pomysł jak rozluźnić atmosferę.
- To co może mały wyścig?- zapytał.

 [Niamh, Corvus co dalej wasza decyzja… ścigamy się?]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz