Słońce wschodziło, budząc tym las. Ciemny ogier kłusował
między drzewami, w powietrzu unosił się wilgotny zapach rosy. Koń powoli
przyśpieszał, jakby coś go spłoszyło. Biegł teraz polaną na, której końcu
zmienił się w człowieka. Ciemnowłosy obejrzał się czy wszystko ma na sobie,
ubrał płaszcz i ruszy do pobliskiego młyna, gdzie pracował. Jednak przejście
tego kawałka zajęło mu trochę więcej czasu niż przypuszczał.
- Przepraszam za spóźnienie - krzykną otwierając drzwi.
- A, nasz pan spóźnialski - krzyknął młynarz – Jaka była
umowa?
- Pracuje tu dopóki nie spóźnię się dwa razy.- powiedziałem.
- No właśnie, a to był drugi raz. Bardzo mi przykro ale będę
cie prosił o wyjście.
- Proszę o jeszcze jedną szansę.- zaczął chłopak
- Miałeś ją. Proszę wyjdź. - powiedział młynarz.
- A więc do widzenia - wyszedł rozzłoszczony.
Pobiegł w las. Nie oglądając
się za siebie. Po chwili przystanął, oddychając ciężko. Usiadł na ziemi i zaczął
mówić do siebie.
- Spokojnie, oddychaj, nie przemienisz się. Poskrom to dasz
rade.
Siedział tak borykając się z emocjami. Kiedy mu przeszło po
niewiadomo jakim czasie, ruszył do gospody. Usiadł przy barze. Często tu
przebywał, więc znał i lubił barmana.
Był to starszy człowiek, o lekkim zaroście i ojcowskim
spojrzeniu.
- Witaj Carrow. Co cię tak wcześnie sprowadza? - zapytał choć
pewnie domyślał się powodu.
- Młynarz mnie wylał, nie wiesz może czy ktoś nie szuka
pracownika? - zapytał chłopak.
- Szkoda, lubiłeś tę prace. Co do twojego pytania. Nie o uszy
mi się nie obiło by ktoś szukał- odparł - ,ale wiesz możesz mi pomóc na polu,
może nie dostaniesz dużej zapłaty ,ale zawsze to coś.
- Oczywiście, dziękuje.- odparł młodzieniec z entuzjazmem - Co
mam zrobić?
- Powyrywać wszystkie chwasty które zostały po zimie. - odpowiedział
starzec podając mu łopatę opartą o ścianę.
- Dobrze zabieram się do pracy- odpowiedział - Do widzenia. -
dodał w drzwiach i ruszył na pole.
Trochę mu to zajmie gdyż tego roku zima nie była taka sroga
i chwasty mało ucierpiały. Zajął się pracą i nawet nie zauważył że zbliżają się
ku niemu dwie osoby.
- Witaj! - usłyszał nagle dwa głosy obok siebie. Kobiecy i
męski
- Carrow. Prawd ? - zapytał mężczyzna stojący przy kobiecie
- Tak z kim mam przyjemność?- spytał
- Na imię mi Niamh a on - wskazała na chłopaka - nazywa się
Corvus.
- Miło cię poznać -
odezwał się chłopak
- No mi was też miło poznać. - odparł chłopak. - właściwie to
koniec na dziś. Przejdziemy się ? - zapytał
- Jasne czemu nie. - odparli oboje ochoczo.
- Długo tu mieszkasz? - zapytała Niamah.
- No już trochę czasu tu jestem. - odparłem
- Mieszkasz sam? - zapytała
- Tak. Mieszkam sam. - odparłem już troszkę poirytowany.
- Dlaczego?- zapytała
- Ciekawska jesteś. –
powiedział po czy odparł -To nie jest takie proste do opowiedzenia.
- Rozumiemy - wtrącił się chłopak - powiesz kiedy indziej.
Szli chwile przez las w milczeniu. Carrow wpadł na głupi pomysł jak rozluźnić atmosferę.
- To co może mały wyścig?- zapytał.
[Niamh, Corvus co
dalej wasza decyzja… ścigamy się?]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz