Informacja

Pragnę poinformować zarówno osoby pragnące dołączyć do bloga, jak i obecnych członków, że akcja bloga nie rozgrywa się w czasach współczesnych. Czasy panujące w 79. roku Ery Zmian odpowiadają mniej więcej ziemskiemu średniowieczu. Proszę o tym pamiętać przy wypełnianiu formularzy i pisaniu opowiadań.
Dziękuję.

piątek, 25 grudnia 2015

Opowiadanie Corvusa

Corvus nie jest z reguły samotnikiem. Jednak od dłuższego czasu... Właściwie od kiedy tylko trafił do do Yvenreill z nikim nie zamienił nawet słowa. Doskwierała mu po prostu samotność. 
Wiele monotonnych dni spędził na lataniu po okolicach. Nic nie było ciekawego jednak jego uwagę przykuwał nieduży dom w tym lesie. Chłopakowi zdarzało się siedzieć z nudów na drzewie nie daleko
chaty i przyglądać się Camdinowi, nie był pewny, czy tak ma na imię, ale tak sądził. Już kilkukrotnie mało co nie zginął tragiczną śmiercią z jego rąk, gdyż ten najprawdopodobniej brał go za jakiegoś wędrownego ptaka samobójcę i próbował ustrzelić. (na porządny obiad mięsa by starczyło) Na całe szczęście jego refleks był lepszy... Jednak całą jego uwagę zwracała
mieszkająca tam przepiękna dziewczyna o ciemnobrązowych oczach. I przylatywał tam tylko po to aby się jej przyjrzeć. Nie poszedł tam nigdy w ludzkiej formie przez czystą nieśmiałość i strach przed brakiem akceptacji z jej strony. Najgorsze w tym wszystkim było to, że jeszcze kilka dni temu obiecał sobie, że już nigdy więcej się nie zakocha, w nikim... 
Żeby znowu nie cierpieć...

***

Corvus tego był już przesadnie zmęczony tą codzienną monotonią. Przechadzał się lasem pogrążony w myślach.
Jego wewnętrzny spokój błyskawicznie przerwał szelest. Bacznie się rozejrzał i po chwili, zza krzaków wyskoczył... Kot... WIELKI KOT!
Paniczny lęk przewyższył zdrowy rozsądek co poskutkowało gwałtowną przemianą w ogromne ptaszysko. Z głośnym ptasim wrzaskiem dosłownie wpadł w gałęzie drzewa. No cóż w powietrze 
wzleciało trochę piór... Odmienił się już siedząc na gałęzi. Spojrzał w dół w kierunku kota i przyjrzał się tym ohydnym ślepiom wpatrzonym w niego z jakby ukrytym... niedowierzaniem?
Niecałą minute później ku jego zdziwieniu w miejscu tamtego potwora stała ta jakże piękna dziewczyna o ciemnobrązowych i gęstych włosach. Usłyszał z jej ust lekko stłumiony chichot.
- I z czego się śmiejesz? - parsknął trochę zbyt wrednie. Dziewczyna zamilkła. Od razu pożałował swojego niestety wrodzonego chamstwa i chciał jakoś naprawić swój błąd. Gwałtownie zmienił ton głosu.
- Jak to możliwe, że tak piękna dziewczyna zmienia się w coś takiego jak taki straszliwy kot? - zapytał bardziej sam siebie zeskakując z drzewa. Nawet nie oczekiwał odpowiedzi.
- Jestem Corvus - przedstawił się z szerokim uśmiechem.
- Ja jestem Niamh i... przepraszam, ale nie chciałam cię przestraszyć - lekko się uśmiechnęła.
- Miło mi cię poznać - stwierdził z uśmiechem... Gdyby wiedziała jak strasznie chciał ją poznać, ale nie miał na to odwagi...
- W którą stronę właściwie idziesz? - dodał.
- Tam- wskazała - wracałam właśnie do domu.
- Też idę w tę stronę, więc możemy iść razem - rozpromienił się.
- Jak dla mnie to dobry pomysł - przytaknęła i powoli ruszyli.
- Mieszkasz u tego zielarza tak?
- Znasz go? - zdziwiła się.
- Można tak powiedzieć, choć z nim nie rozmawiałem, próbował mnie zamordować już kilka razy - powiedział jakby opowiadał zabawną historyjkę.
- Co? Dlaczego?!
- Wziął mnie za zwierzynę łowną. Śmiesznie było się z nim trochę podroczyć.
- Mam nadzieję, że nic ci nie zrobił - powiedziała z lekkim współczuciem patrząc jak kuleje na prawą nogę.
- Nie nic takiego, obeszło się tylko na zadrapaniach i urwanych piórach - zaśmiał się.
- Cieszę się - na jej twarzy znów zawitał uśmiech.
- Jak będziesz już w domu, przekaż mu pozdrowienia od granatowego jastrzębia, który tak dał mu się we znaki.
Ich spojrzenia się skrzyżowały, patrzyli sobie głęboko w oczy.Cały czas myślał tylko o tym, że jest piękna, tak miło im się rozmawia, no ideał po prostu! Starał sobie przypomnieć wszystkie swoje byłe miłości... jednak żadna w tej chwili nie dorównywała Niamh. Dlaczego on zawsze musiał przeżywać coś takiego? Dlaczego on?

[Niamh? Dokończysz?]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz